Rejon Brodnica

Oaza III stopnia Kazimierz Biskupi/Konina

Jaki jest nasz Kościół?  Piękny i brzydki zarazem, dobry i trudny. Możesz się ze mną nie zgadzać, ale ja namacalnie doświadczam takiego Kościoła na co dzień, a szczególnie ostatnio na rekolekcjach Domowego Kościoła Oazie III stopnia w Kazimierzu Biskupim.

W pięknej, zadbanej, niewielkiej miejscowości przez piętnaście dni w terminie 6-21 sierpnia 2021 r. gościliśmy wraz z moim mężem w klasztorze Misjonarzy Świętej Rodziny, którzy dołożyli wszelkich starań by to miejsce służyło wypoczynkowi i przeżyciom duchowym. Świeżo wyremontowane pokoje z łazienkami, pomieszczenia do wspólnego korzystania dobrze wyposażone oraz zaplecze do zabawy, refleksji i przede wszystkim modlitwy.

Program Oazy III st. jest bardzo napięty, a pomimo to moderatorzy Marta i Rafał Zawiertowie wraz z księdzem Janem Inglot, diakonem Wojciechem Selak oraz małżeństwami Justyną i Markiem Machlańskimi oraz Eweliną i Mateuszem Sławińskimi z diakonii dziecięcej dołożyli wszelkich starań, a nawet więcej by wspólnota uczestniczyła nie tylko w modlitwie, ale także mogła spędzać wspólnie czas na pogodnych wieczorkach z tańcami, śpiewem, zabawą z rodzicami i dziećmi. A podobno na tych rekolekcjach nie ma pogodnych wieczorków. Jest też zalecenie by uczestnicy ze względu na napięty program zapisywali się bez dzieci. Na naszych rekolekcjach wśród uczestników było piętnaście małżeństw z różnych diecezji, głównie z archidiecezji wrocławskiej. My, jako jedyni z diecezji toruńskiej. Łącznie z prowadzącymi siedemdziesiąt trzy osoby, w tym małżeństwa z kilkumiesięcznymi dziećmi, również w diakonii dziecięcej. Wszystkie małżeństwa z tak małymi dziećmi, walczyły ze zmęczeniem. Ogromnym wysiłkiem jest służyć na rekolekcjach swojej własnej rodzinie, a jeszcze dodatkowo służyć innym. Nie zawsze się to udawało…

Widziałam małżeństwa, które niesamowicie były oddane swoim najbliższym. Małżonkowie przy gromadce dzieci potrafili czerpać z rekolekcji tyle ile mogli. Rano jeden rodzic był na jutrzni jeszcze dodatkowo posługiwał śpiewem lub czytał. Wieczorem drugi rodzic uczestniczył w nieszporach. Widziałam jak na tych rekolekcjach nie wypoczywa się fizycznie tylko duchowo nabiera się sił do dalszego rozwoju.

Moderatorzy wraz z całą diakonią i kapłanami dołożyli wszelkich starań by każdy dzień był bogaty w treści. Wymagało to dużej dyscypliny czasowej od wszystkich uczestników, by czerpać ze źródeł naszej wiary, by poznać różne wspólnoty, zgromadzenia, by doświadczyć żywego Kościoła. Począwszy od Misjonarzy Świętej Rodziny, którzy z taką miłością nas przyjęli, udostępnili wszystkie możliwe pomieszczenia, chętnie rozmawiali z nami również indywidualnie okazując życzliwość i troskę o nasze dobro. Jednocześnie dzielili się też swoimi radościami i troskami. Poprzez Kamedułów Eremu Pięciu Męczenników w Bieniszewie, poprzez wspólnotę Sychar, Odnowę w Duchu Świętym, wspólnotę Open Doors- w służbie prześladowanym chrześcijanom, Ruch Matek w Modlitwie, Wojowników Maryi, Akademii Familijnej, a skończywszy na Domowym Kościele. Małżeństwami, które borykają się z trudnościami dnia codziennego, z życiem w rodzinie, czasami z chorobą, której się nie akceptuje, ze zmęczeniem, bo dziecko w nocy nie dało spać, z irytacją, złością, a nawet agresją wobec własnych licznych dzieci. Pierwszy raz miałam okazję poznać na rekolekcjach małżeństwa, które wcześniej przeszły młodzieżową formację w Ruchu Światło- Życie. Opowiadali jak byli wdzięczni rodzicom, z którymi jeździli na rekolekcje Domowego Kościoła, a potem we wczesnym wieku zostali skierowani na swoje rekolekcje Oazy Dzieci Bożych, a potem przechodzili do „młodzieżówki”. Rekolekcje Domowego Kościoła są inne, niż w młodzieżowej formacji i te małżeństwa dopiero się tego uczyły. Już nie miały czasu i możliwości na perfekcyjne przygotowanie np. oprawy muzycznej na nabożeństwach, ponieważ czas był potrzebny rodzinie- przemęczonej żonie lub pielęgnacji dzieci. Widziałam różne sceny pięknych małżeństw, ale też sceny, które mnie bulwersowały, gdzie ojciec nie potrafił cierpliwie i z miłością wytłumaczyć trzyletniemu synowi, że teraz powinien poczekać lub przewidzieć, że dziecko będzie się nudziło i zająć je w taki sposób by nie przeszkadzało.

W dniu wspólnoty odwiedził nas Biskup Pomocniczy Jacek Kisicki z archidiecezji wrocławskiej, który w otwarty i szczerym spotkaniu wprost przyznał, że dzisiejsze afery w naszym Kościele nie są niczym nowym. Kościół zawsze był piękny i jednocześnie trudny, zawsze doświadczał grzechu, ale zawsze szukał drogi z Chrystusem. Więc nie martwmy się, że to koniec Kościoła, bo on żyje i ma się dobrze. Trudności nas hartują i pozwalają doświadczyć, że nie mamy budować na sobie, mamy budować na Chrystusie, który jest naszym i moim też Panem i Zbawicielem.

Kochani Marto i Rafale dziękujemy, że mogliśmy razem z Wami i dzięki Wam przeżyć właśnie te rekolekcje, a modliliśmy się o nie przez dwa lata.

Chwała Panu.

Hania

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *